

Ten brzuszkowy wpis planowałam już dosyć dawno, ale przez różne ciążowe „przygody” dopiero teraz się udało. Prawie w ostatniej chwili, ale lepiej późno niż wcale 🙂
Cieszę się, że okres najbardziej zaawansowanej ciąży wypadł mi w lecie, bo nie musiałam kupować wielu ciążowych ubrań, zimowych wielkich kurtek itp. a wystarczyło mi kilka sukienek, z których większość spokojnie założę bez brzuszka 🙂 Tym bardziej, że kilogramów przybyło tylko kilka 🙂
Podczas największych upałów może i nie było łatwo, ale na szczęście takich dni nie było aż tak dużo.







Ewa Owczarek
Wrzesień 23, 2019Bardzo ładnie wyglądasz. Podoba mi się taki uniwersalny pogląd na ciążowe szmatki. Przy staszej córce, też była fraszka. Wrześniowy poród, zatem lekkie sukienki i wygodna letnia garderoba wystarczyła. Przy młodszej (26 stycznia :))nie było już tak bajecznie. Jakie ja patenty wymyślałam! Np. zapinanie zamka w kozakach widelcem! 🙂
Fasoniquw
Wrzesień 23, 2019Bardzo dziękuję! 🙂 Domyślam się, że w zimie to rzeczywiście trzeba się wykazać niezłą kreatywnością 🙂 Pozdrawiam!